Ważne: Strona wykorzystuje pliki cookies.

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

Więcej szczegółów o naszej "Polityce Cookies"

Andrzej Nabzdyk - Chcieć...

To była rewelacja! W 180 dni po ciężkim wypadku wróciłem do pełni dotychczasowej aktywności!

Andrzej Nabzdyk - Chcieć...
 
 

Andrzej Nabzdyk od 20 lat jest lekarzem. Od zawsze zajmował się ratownictwem medycznym, a od dłuższego czasu także przekazywaniem wiedzy następnym pokoleniom ludzi stawiających swoje kroki w zawodzie, związanych z medycyną i ratownictwem.

W lutym 2009 r. zdarzył się wypadek (helikopter, którym Andrzej Nabzdyk leciał do pacjenta, rozbił się), który wpłynął na los jego kolegów, doświadczył ich rodziny i jego osobę. Zdarzenie to było tak poważne, że relacjonowano je także  w prasie, radiu i telewizji. Także i dziś można odnaleźć te relacje w archiwach i Internecie. 

Pobyt w szpitalu, jak łatwo się domyślić, był dla Andrzeja Nabzdyka i jego bliskich, ciężką próbą. Nie poddał się. Podjął walkę ze słabością własnego ciała, w czym pomogła mu nieodpłatnie Wyższa Szkoła Fizjoterapii Andrzeja Czamary, która oddała do jego dyspozycji zasoby różnych przyrządów do ćwiczeń oraz wiedzę i umiejętności swoich rehabilitantów.

Bardzo wcześnie –niemal natychmiast po zagojeniu rany został zaprotezowany w bardzo zaawansowany sprzęt firmy Otto Bock.  Jeszcze w szpitalu kolega, który też stracił kończynę dolną w wypadku, wskazał mu jedyną, jego zdaniem, słuszną drogę zaopatrzenia. „Obiecałem, że nie będę się oglądał za innymi możliwościami, bo on, w poszukiwaniu zaopatrzenia protezowego odczuł, niestety na sobie, niekoniecznie przyjemne doznania na drodze życia” – mówi doktor Nabzdyk. Jak się okazało wszystkie wspomniane działania organizacyjne i rehabilitacyjne były dokładnie tym, co trzeba, żeby pacjenta szybko przywrócić do życia zawodowego i społecznego. Andrzej Nabzdyk konkluduje: „Wszystko to gdzieś na świecie jest opisane i zalecane. Chodzi o to, aby jak najszybciej pacjent zaczął pracować, zarabiać na siebie i służyć wiedzą i umiejętnościami społeczeństwu, a nie być ciężarem, czy brać rentę”.

Lekarz i pacjent w jednej osobie relacjonuje: „Dzieki tej technice i protetykom z firmy Otto Bock, wróciłem już 10 sierpnia do pracy! To była rewelacja. W 180 dni po ciężkim wypadku wróciłem do pełni dotychczasowej aktywności!!!"

W tym czasie jeszcze nie był świadom oczekującego go ogromu wysiłku fizycznego i organizacyjnego (we własnym życiu) oraz konieczności borykania się z wieloma, wydawałoby się, mało ważnymi stopniami na schodach prowadzących do odzyskania i utrwalania sprawności.  W trakcie wielu działań dotarło do niego, że walka o siłę i kondycję jest obecnie prawie stałym elementem życia niezbędnym w regularnym wymiarze 3-4 x w tygodniu. Teraz zaczęła się zwykła proza życia: kłopoty z nieprzystosowanymi dla osób niepełnosprawnych budynkami, wolniejsze poruszanie się, nieświadome unikanie dodatkowych wysiłków za pomocą dodatkowej pracy telefonem czy samochodem.

Jednocześnie uświadomił sobie, że brak „biologicznej” kończyny niewiele zmienia. „Miałem plan żeby wybrać się latem w Alpy, choć na kilka dni pochodzić na wysokogórskich szlakach i …Zrealizowałem go!” Przy okazji dzięki uprzejmości tamtejszych gospodarzy odbył 1,5-godzinny rafting po górskiej rzece (oczywiście bez protezy). Jak się okazało nie ma prawie żadnych ograniczeń, żeby uprawiać turystykę górską- jedyne ograniczenia są w głowie pacjenta, któremu się tylko wydaje, że nie można…

Dziś ciągle zdobywa nowe „sprawności”- wędruje po górach, pływa, jeździ konno, rowerem, zjeżdża na linie (techniką alpinistyczną).

W podsumowaniu parę uwag formalnych na temat Andrzeja Nabzdyka:

  • pracuje obecnie w wymiarze 1,5 etatu (w dalszym ciągu pracuje też jako lekarz pogotowia ratunkowego)
  • Nie otrzymał od ZUS żadnej renty (z powodu sposobu jego zatrudnienia podczas wypadku, jak mu napisano -  nie należy się)

Na zakończenie Andrzej Nabzdyk mówi: „Zdaję sobie sprawę, że nie wszystko jest tak jak dawniej, ale dzięki technice wiele jest mozliwe! Tylko chcieć…

Copyright Ottobock © 2014 | Warunki użytkowania i polityka cookies
Facebook Youtube Rehabilitacja po amputacji - aplikacja na smartfony Ottobock Partner Główny Amp Futbol Wózek Ventus Polmed KRD - Rzetelna firma