Ważne: Strona wykorzystuje pliki cookies.

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

Więcej szczegółów o naszej "Polityce Cookies"

Rafał Gręźlikowski - Widzieć możliwości, nie bariery

Rafał Gręźlikowski – sportowiec, reprezentant Polski, pasjonat wędrówek szlakami średniowiecznych zamków. Trudno nie przyznać mu racji kiedy mówi że jest człowiekiem spełnionym.

Rafał Gręźlikowski - Widzieć możliwości, nie bariery
 
 

Widzieć  możliwości, nie bariery.

Rafał Gręźlikowski – sportowiec, reprezentant Polski, pasjonat wędrówek szlakami średniowiecznych zamków. Trudno nie przyznać mu racji kiedy mówi że jest człowiekiem spełnionym.

Amputacja uda, którą przeszedł 13 lat temu, dziś wydaje się co najwyżej złym snem. W październiku 1996 roku zawalił się cały jego świat. Był wysportowanym dwudziestolatkiem, któremu nowotwór i amputacja zupełnie podcięły skrzydła. Wydawało się że to koniec jego planów na życie, marzeń o uprawianiu jego ulubionych dyscyplin sportowych – biegania i treningów na siłowni. Nic bardziej mylnego.

Założył pierwszą protezę z lejem próbnym i zamkiem w kolanie. Niewygodną, wymagającą olbrzymiego samozaparcia przy stawianiu kolejnych kroków. Podobne odczucia ma większość świeżo amputowanych osób, które muszą nauczyć się chodzić na nowo.
 Z początku poruszał się o dwóch kulach. Kiedy opanował pełne obciążanie kikuta – do chodzenia wystarczała mu już tylko jedna kula, po stronie przeciwnej do amputowanej. Wtedy po raz pierwszy zetknął się z protezą Otto Bock. Wykonano mu pełno kontaktowy lej, a jego kolanem stało się 3R15 pozwalające mu już swobodnie zginać protezę podczas chodzenia. Obie kule trafiły w tym momencie w kąt, a Rafał z dnia na dzień chodził coraz więcej i dalej. Proteza dopasowana była do kształtu kikuta przez co mógł nią sterować z najlepszą precyzją, tak jak tego chciał. Chodząc wzmacniał mięśnie kikuta i uczył się poruszania po coraz trudniejszym terenie. Już nie tylko doskonale radził sobie na leśnych ścieżkach, pośród nierówności i korzeni, ale nauczył się również jeździć na rowerze, co stało się jego nową pasją.

Minął rok od postawienia pierwszych kroków o protezie. Dzięki przedstawicielom firmy Otto Bock otrzymał protezę swoich marzeń z kolanem 3R80. Wówczas było to najlepsze kolano dla tak aktywnej osoby jak on. Wreszcie mógł rozwinąć skrzydła. Dzięki hydraulicznemu kolanu nie tylko płynnie chodził z dużą prędkością i schodził po schodach stawiając kroki na przemian, ale nawet mógł nieznacznie podbiec np. do autobusu. Można powiedzieć że dzięki przywróconej sprawności zaczął żyć na nowo. Powrócił do dawnych zajęć, znów rozpoczął treningi na siłowni, poznał dziewczynę. Trafił do klubu sportowego, gdzie rozpoczął przygotowania do startu w zawodach. Wkrótce uprawiał już kilka dyscyplin jednocześnie – m.in. konkurencje biegowe, o których do niedawna nawet nie marzył. W 1999 roku został mistrzem Polski w biegu na 200 metrów i trafił do reprezentacji Polski w lekkiej atletyce. Tam próbując swoich sił również w pchnięciu kulą – nieprzerwanie kontynuował treningi na siłowni. W 2002 postanowił spróbować swoich sił w nowo powstającej dyscyplinie sportu osób niepełnosprawnych – kulturystyce. Wygrał w niej pierwsze ogólnopolskie zawody i jeszcze tego samego roku wywalczył tytuł mistrza Polski w podnoszeniu ciężarów. Rok później zapisał się w sporcie osób niepełnosprawnych jako pierwszy mistrz Polski w kulturystyce. Tym akcentem pożegnał dyscyplinę wymagającą trzymania surowej diety na rzecz zawodów podnoszenia ciężarów i smacznego jadłospisu. Ciężary stały się dla niego jedynym sportem uprawianym wyczynowo. Trafił do reprezentacji Polski, a jego osiągnięcia z roku na rok stawały się coraz większe. Osiągnął wielokrotnie więcej niż sięgały jego marzenia za czasów posiadania obu nóg. Jest aktualnym mistrzem Polski, międzynarodowym mistrzem Słowacji i złotym medalistą Pucharu Europy w wyciskaniu sztangi leżąc. Jest również szczęśliwym mężem i ojcem. Przy dzieciach, jego sprawność okazała się jeszcze cenniejsza.

Rafał wytrwale realizuje nie tylko marzenia sportowe. Od kilku lat pasjonuje się wyprawami w rejony średniowiecznych zamków, po których nierzadko pozostały już jedynie ruiny na szczytach wzgórz. Jak sam przyznaje – „im większa góra do pokonania tym większa satysfakcja po jej zdobyciu.” Równie długo na polskim rynku dostępna jest proteza z elektronicznie sterowanym kolanem, która poprzez pracę mikroprocesorów i hydrauliki do złudzenia upodabnia swoje zachowanie do ruchów ludzkiej nogi, pozwalając użytkownikowi na pokonywanie dużo większych dystansów. To kolejne marzenie, które Rafał może już zaliczyć do spełnionych. Od niedawna jest dumnym właścicielem C-leg. Protezy „myślącej” 50 razy w ciągu każdej sekundy. Już planuje kolejną wyprawę w górzyste rejony naszego kraju. Jeśli spotkacie latem na jakimś szlaku człowieka w krótkich spodenkach z robiącą niebywałe wrażenie protezą i uśmiechem na twarzy – to może być Rafał.

Copyright Ottobock © 2014 | Warunki użytkowania i polityka cookies
Facebook Youtube Rehabilitacja po amputacji - aplikacja na smartfony Ottobock Partner Główny Amp Futbol Wózek Ventus Polmed KRD - Rzetelna firma